sobota, 29 sierpnia 2015

Kościół w XXI wieku

W co dziś wierzymy? Jak wygląda ewolucja wiary moim okiem?

Możecie się zgodzić lub nie ale od ostatniego stulecia nasza jakże katolicka Polska stała się Polską wolną od wiary. I choć statystyki pokazują, że nasze państwo to dalej w olbrzymiej części państwo katolickie, to realia wyglądają nieco inaczej...

Czemu mamy tylu chrześcijan?

Bo rodzice podejmują decyzję za dziecko i dla świętego spokoju, żeby ludzie nie gadali, żeby inne dzieci nie wykluczyły mojego dziecka, żeby rodzina się nie czepiała i głowy nam nie suszyła, żeby w przyszłości nie miało problemów (jakich problemów??), i tak dalej i tak dalej...

Więc dlatego mamy aż tylu chrześcijan.

A dlaczego są oni tylko na papierze?

No bo rodzice nas ochrzcili, nie pytając o zdanie, później nie praktykując specjalnie religii w domu, nie zaciągają na siłę do kościoła, a nawet może nie zbyt pochlebnie o kościele się wypowiadają w domu, przez co u dziecka kreują już obraz kościoła złego.

Skąd ta niechęć do kościoła?

A no możemy jej szukać np. w naszym dzieciństwie, kiedy to nasze babki dewotki na siłę za kołnierz ciągnęły do kościoła na punkt 8 czy 10, nie pozwalając dzieciom obejrzeć bajki do końca i pójść z nimi na mszę np. na godzinę 12... No już w głowie dziecka rodzi się przymus, a nie radość. A przymus czy zakaz jest zły, więc kościół jest zły.

Dwa - brak przekazywania wartości, a główny nacisk kładzie się na odklepanie regułek i modlitw jako wyznacznik cudzej wiary. Nie jest to dość przekonywujące.

Trzy - brak dobrej edukacji. Dobra edukacja mówi o równości wszystkich religii, a nie wyższości jednej nad drugą. Uczy o istnieniu innych religii, a nie zakazuje się edukacji o nich. Zamykanie człowieka w stalowych ramach budzi bunt. W zasadzie można się pokusić o stwierdzenie, że sam kościół buntuje młodzież do siebie.

Dziś jest internet. Można wszystko sprawdzić, porozmawiać z ludźmi o innej wierze i kulturze. Samemu dokonać decyzji i wydać opinię. Zmuszanie nas do czegoś, bo w mniemaniu kogoś jest to dobre, bez uzasadnień, nie prowadzi do niczego dobrego. Prowadzi do buntu, do walki, do odwrócenia się.

Dziś odczuwanie jakiejkolwiek presji, przymusu nie spotyka się ze ślepym przyjęciem. Dziś stawiamy pytania, oczekujemy satysfakcjonujących odpowiedzi. Bylejakość nas nie interesuje. Brak logiki nas nie interesuje. Odpowiedzi na odczepne nas nie interesują.

Więc albo kościół się ogarnie i dostosuje, albo kościół sukcesywnie traci. Wiara jest wiarą i nią pozostanie, a instytucja kościoła, póki będzie zacietrzewiona w swoich od lat nie zmienianych sposobach przekazu, będzie dalej tracić.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz