wtorek, 1 września 2015

Facet idealny - towar deficytowy

Marzenie!

Nie - nie ma faceta idealnego.

Nie - nie ma człowieka idealnego, a jednak ideałów szukamy...

Więc jak w gąszczu tylu facetów znaleźć tego, z którym damy radę wytrzymać całe życie? Czy jest możliwe wytrzymać całe życie z jedną i tą samą osobą i się nie pozabijać???

Nie wiem, może powiem Wam to za XX lat... Jak dożyję i nie zapomnę ;)

Jedno jest pewne - sprawdźcie swój towar, chociaż od razu ostrzegam! Możecie go sobie sprawdzać miesiąc, rok, 5 lat - i wciąż go nie znać. Zatem jak to sprawdzić? No w sumie za bardzo to się nie da...

Ok, uściślam też to, że jak do łatwych ludzi nie należę. Mnie się albo kocha albo nienawidzi. Z tego powodu też nie łatwo jest mi znaleźć kogoś, kto stoleruje moje "JA". Mam zapędy do dyktatorstwa, jestem przesadnie logiczna, terminowa, wszystko robię z zegarkiem w ręku. No ale to się zazwyczaj dobrze sprawdza w pracy, bo w życiu osobistym, mając u boku tak ciężkiego człowieka, trzeba mieć niekończące się pokłady spokoju...

A czasem ten spokój też się kończy. No ale wyobraźcie sobie dwa wulkany - dwie podobne dominy - czy one się dogadają? I tak i nie. W moim przypadku takie związki się prędzej czy później spalały. To może podporządkowana owieczka bez inicjatywy? Nie, nuda, co ja matką jego jestem, żeby za rączkę całe życie prowadzić? Też masakra. Więc coś po środku.

Należę do osób szybkich w działaniu. Rzadko się zastanawiam, często zbieram pręgi, ale jeszcze się nie nauczyłam działać wolno. Nie umiem. Nie chcę. Pewnie sama się spalę kiedyś :P

Ale skoro jeszcze płonę i młodo się czuję, to żyję! I razu pewnego znajoma wizażystka zapytała czy nie mogłabym jej popozować do zdjęć. Myślę sobie czemu nie. Pierwsza sesja poszła - cały dzień wyczerpującej pracy, ale fajne efekty. Obie byłyśmy zadowolone. Kolejny pomysł jaki miała, to sesja pary. Miałam być ja, miał być jakiś facet. Przystojny podobno. Mówię spoko. Dobrze mieć na czym oko zawiesić ;P

I tak powstała druga sesja z moim udziałem po drugiej stronie obiektywu. Przy kolejnych już pracowaliśmy z innymi dziewczynami.

No ale to właśnie na tej sesji poznałam Łukasza. Taki tam skromny chłopak z sąsiedztwa można powiedzieć. I fryzjer do tego - paradoks, bo do tej pory unikałam fryzjerów. To znaczy nie mogłam znaleźć odpowiedniego do moich włosów.

Cóż - teraz może i mam fryzjera, który i tak swoją uwagę fryzjerską koncentruje głównie na swoich Klientkach i Klientach, także na włosach nic nie zyskałam :P Jak ma chwilę, to coś mi tam z nich wyczaruje.

A co zyskałam? Pal licho włosy - mam kochającego chłopaka vel narzeczonego, który akurat uczuć nie szczędzi. I to jest fajne. Nie jest wybuchowy jak ja, jest może wolniejszy niż ja, ale się stara. I choć czasem się zdarzy gorszy dzień, wie jak pocieszyć i nie zostawia samej z problemami. Raczej stara się je rozwiązać.

Pomaga w domu, pomaga w pracy, słucha dość cierpliwie, jest ciekawy świata, chce się rozwijać i choć czasem sceptycznie podchodzi do moich pomysłów i przedwczesnego zapału - dzielnie to znosi.

Czy jest idealny? Pewnie nie. Ale dla mnie tak ;)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz