piątek, 18 grudnia 2015

Długa przerwa?

No tak to jest, jak się chce prowadzić 3 blogi i z doskoku jeszcze pomagać przy kolejnych 2 to potem coś jebnie. I tak właśnie jebnął ten blog.

Czy to oznacza, że już go nie będzie?

Nie, no będzie sobie dalej.

Ale niekoniecznie będzie on regularny. Poza tym jestem już w 38 tygodniu ciąży! I co robię większość czasu? Hmmm...

  • śpię - jak tylko mogę to śpię i to wcale nie dlatego, że chcę, po prostu to jest silniejsze ode mnie, a jak się przetrzymam kilka dni z rzędu i nie śpię i działam na pełnych obrotach to i tak w końcu walnę się na poduszkę (jak dziś) i prześpię pół dnia!
  • piszę posty na inne, tematyczne blogi - bo są ciekawsze i Wy też wolicie czytać raczej tamte niż przemyślenia jakieś tam nieznanej nikomu Joanny.
  • robię zdjęcia na inne blogi - tak, czytam coraz więcej nt. robienia dobrych zdjęć (bo wciąż moje próby ich obróbki są do dupy, trochę dla tego że mój komputer ma już swoje lata i nie każdy dobry program chce na nim chodzić i trochę, bo na razie nie mam hajsu na nowy, choć coś po nowym roku trzeba już jednak pomyśleć nad ratami na jakiś komp)
  • myślę, tworzę strategie działania blogów, staram się wcielać w odbiorcę danego bloga i dopasowywać kontent :P
  • oglądam serial - tak, po długiej przerwie wróciłam do serialu Supernatural (sezon 11!)
  • coś tam ugotuję,
  • trochę mniej posprzątam - a bo mając taaaką kulkę cholernie trudno jest się schylać,
  • trochę pomarudzę, że trenować w grudniu nie mogę, bo mnie kuźwa podbrzusze boli, nogi mam z waty, a kondycję do dupy,
  • gadam przez telefon ze wszystkimi, bo wszyscy sprawdzają czy już rodzę a może nawet już urodziłam i chamsko się nie chwalę,
  • wysłuchują 150 mądrych rad o wychowaniu dziecka i o trudach macierzyństwa i nawet już o kupkach, chociaż moje dziecko jeszcze jej nie zrobiło, ale wiecie - przecież warto już wiedzieć czym to śmierdzi,
  • i tak dalej i tak dalej... 
Ciekawe co, nie? :P

A jak już mnie weźmie na przemyślenia, to pomyślę, pomyślę i zamiast to napisać, to ja sobie myślę, a potem zapominam, co chciałam tu napisać, tak jak dziś, przez co mamy post o niczym. 

No ciąża to na tyle dziwny stan, że nawet jeśli ma się MEGA pamięć, to pod koniec człowiek czuje się już tak wypompowany i wymięty, że jego mózg przypomina już chyba taki mikro orzeszek laskowy, niezdolny zapamiętać czegokolwiek, nie wspominając już o ubytkach słownych (no, jak to się nazywa, kurde no, takie coś, że... - no masakra - lepiej milczeć).

Dobra to ile do końca roku i poznania porodu? OOoo niby 13 dni... Dobra, może damy radę w terminie, może przed, może po... No jakoś tam coś naskrobię chyba, a jakby nie to WESOŁYCH ŚWIĄT I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!