poniedziałek, 16 listopada 2015

Świat jest sam sobie winien

Tak.

I mam dość czytania tych wszystkich informacji nt. zamachów, gwałtów, otwierania i zamykania granic, wpuszczania zamachowców w otwarte ramiona państw europejskich...

Świat sam tego chce.

Świat na to pozwala.

Nikt nie jest sprawdzany. Bo przecież mamy otwarte granice dla WSZYSTKICH.

Czyli WSZYSTKO jest możliwe.

Zatem powtarzam:

"Świat sam tego chce.

Świat na to pozwala."

I żadne "solidaryzujące" zdjęcia na portalach społecznościowych tego nie zmienią.

Współczucie?

Nie rozśmieszajcie mnie. Jak się lepiej czujesz, ze wstawisz sobie taki czy inny napis na tablicy społecznościowej, to sobie wstawiaj. Ale niczego on nie zmieni. To tak jak karmienie ludzi głodych lajkami i udostępnieniami.

TAK! Polubiłem/Polubiłam - jestem lepszym człowiekiem!
TAK! Udostępniłam/Udostępniłem - teraz świat się zmieni, usłyszą nas i zareagują!

TAK? Gówno prawda. Chcesz pomagać? To jedź pracować jako wolontariusz.

Pomagaj REALNIE, nie WIRTUALNIE! 

Wirtualnie to pomagasz swojemu EGO. Sobie. I żyjesz dalej w kłamstwie i obłudzie, że coś robisz.

P.S.
Tak - w swoim życiu REALNIE pracowałam jako wolontariusz pomagając innym, a nie biernie siedząc i WIRTUALNYMI klikami udaję, że coś robię, żeby moja tablica ładnie wyglądała!

Dziękuję, wypowiedziałam się.

niedziela, 15 listopada 2015

Pracoholizm (mamuśki) to choroba

Jestem chora.

Ile osób się przyzna?

Ja nie umiem odpoczywać. Mój mózg non-stop chodzi na pełnych obrotach. Myśli, analizuje, tworzy.

Spanie i nic nie robienie to dla mnie strata czasu. Bolesna strata. Nie do odzyskania.

ALE pojawia się też zmęczenie. Psychiczne i fizyczne. Takie, które bez odpowiedniej higieny psychiczno-fizycznej jest straszne do wytrzymania.

Odczuwacie prawdziwy fizyczny ból spowodowany pracoholizmem, choćbyście cała życie pracowali tylko na dupie przed komputerem! Odczuwacie napięcie. Stres. Czasem brak satysfakcji, kiedy jesteście już na skraju wyczerpania pracą.

Można powiedzieć, że jak się robi, to co się lubi, to nie jest praca.

I tak i nie.

Mniej się męczymy. Nie zmuszamy się. To fakt.

Ale każdy organizm musi co jakiś czas zwolnić obroty, bo się spali.

Na ostatnim etapie ciąży właśnie czuję, że się spalam. Nie mam już siły, chce mi się spać, wszystko mnie denerwuje.

Z jednej strony chcę wszystko dokończyć przed rozwiązaniem, z drugiej pomału zaczyna mi wszystko wisieć i chcę się zamknąć w odosobnionym miejscu, gdzie nikt mnie nie znajdzie.

Hormony szaleją.