środa, 5 sierpnia 2015

Jestę Blogerę

Jeśli miałabym iść tropem słów Ryana Socasha na konferencji #SeeBloggers w Gdyni, który prowadził prelekcję dot. youtuberów i kreatorów, musiałabym powiedzieć, że nie ma czegoś takiego jak blogger.

Dlaczego?

Bo jeśli użytkowników poszczególnych płaszczyzn internetowych nazywamy od nazwy platformy to mamy odpowiednio: jutuberów, instagramerów, blogerów, tumblrerów, snapczatowców, pinteresterów, periscopów, itp dziwaków. Nieźle, co nie?

Zwłaszcza, że dla osób nie korzystających z poszczególnych aplikacji czy portali - nic one nie znaczą.

Kim jest dobry użytkownik bloga, youtube'a czy innego portalu?

Jeśli mówimy o tych czołowych, którzy tworzą dobre treści czytane, oglądane czy słuchane - mamy do czynienia z twórcami, a dla grona marketerów czy inwestorów - influencerami, z którymi warto przybić piątkę.

Określenie: Jestę Blogerę oznacza, że bloguję sobie. Lepiej czy gorzej, szerzej czy wąsko, ale sobie piszę. Popisuję się. Komentuję. Oceniam. Czasem coś pokopiuję. Ale czy tworzę? Nie zawsze jest to tożsame.

Blogowanie jest modne. Ostatnio nawet nie tylko modne - ostatnio dla niektórych z nas blogowanie stało się sposobem na życie. Jest to fajna sprawa dla tych, co rzeczywiście mają coś do powiedzenia. Po części zweryfikuje to odbiorca, po części sam twórca treści może spróbować podnieść swą jakość dzięki pewnym możliwościom.

Od kiedy obserwujemy na arenie blogosfery liczne sukcesy, nie dziwi aż tak, że blogi zaczęły rosnąć jak grzyby po deszczu. Każdy chce się wypowiedzieć. Każdy nagle ma coś do zaoferowania.

Zmieniła się kultura z gazetowo-telewizyjnej na internetową i nie ma się co dziwić, że każdy chce coś powiedzieć. Koniec ery monologu prasy. Dziś prasa to my. A to czy będą nas czytać/słuchać/oglądać zależy tylko od nas.

Dziś nie ma miejsca na bylejakość. Dziś albo jakość jest, albo jej nie ma. Koniec. Kropka.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz