Jak ciążowa kulka ma czuć się sexi z brzuchem rosnącym nieustannie??? Nie jest lekko. Oczywiście możemy udawać, że z brzuchem czy bez jest się sexi, no ale sorry, mi gdzieś ten sexapeal się chyba nieco schował.
Jakoś tak nie przywykłam do tego, aby mi brzuch wystawał. Powiem szczerze, że w tym czasie zaczynam rozumieć osoby z nadwagą. Serio! Kurde, wcale nie tak łatwo jest się schylić, pobiec gdzieś, o skakaniu nawet mowy nie ma (nie jest to po prostu wskazane).
No to co? Czy to oznacza, że będąc w ciąży muszę zrezygnować z aktywności fizycznej?????
MASAKRA!
Wiecie, zanim zorientowałam się, że w ogóle coś tam pod sercem noszę, trenowałam sobie ile wlezie, a to Chodakowską, a to P90X, a to inne modyfikacje. Ale któregoś razu nie mogłam skończyć ćwiczeń z powodu masakrycznej kolki i bólu brzucha. Ok, no trudno myślę sobie, jutro potrenuję dłużej. Nadchodzi jutro i kolejne jutro i jutro jutra, a sytuacja się powtarza.
Co jest kurde??? Taki regres przy progresie? Niemożliwe.
No cóż, doszła senność, doszedł dziwny głód, taki, że jak nie zjem, to aż mnie mdli. Zresztą jak zjadłam, też mnie mdliło. Więc w sumie bez różnicy. Ja i ciąża? Nie... To musi być jakieś osłabienie organizmu. Na pewno osłabienie. No bo jak inaczej... A że ukochane jeansy zaczęły trochę uwierać... Eee no cóż, chyba za dużo jem, za dużo śpię i za mało się ruszam...
Tsa... No dobra, trzeba odwiedzić lekarza, zrobić jakieś badania może... Tak... badania... A z badań wychodzi co? Dziecko!
I mamy winowajcę! No proszę, takie to małe, a taki zamęt sieje już w całym organizmie matki! Ładnie to tak?
No cóż... Stało się, ale co z ćwiczeniami? Koniec? Laba na 9 miesięcy? Chyba jakiś żart! Zaczęłam czytać, zaczęłam oglądać. YouTube'a oczywiście, przecież jak nie wujek Google, to stryjek YouTube na pewno coś wie. No i wie! No i można ćwiczyć!
Ufff... Dobra, fajnie że można, tylko jak pokonać to zmęczenie, żeby móc potrenować? Powiem szczerze, pierwszy trymestr był do dupy pod tym względem. Część czasu nie mogłam ćwiczyć, bo bolało w ciul, potem mdłości takie długie niczym Wisła, a na deser senność niedźwiedzia w zimie! No załamać się można. No i się załamałam... Trochę w wolne weekendy potrenowałam, bo odkryłam że jak nie siedzę 8 godzin w pracy, to trochę tej energii wykrzesać z siebie mogę.
Na szczęście książkowo od 4 miesiąca mogłam wrócić na regularne treningi ;) Wiecie jaka to ulga móc się trochę poruszać? Myślałam już, że kręgosłup z bezruchu mi pęknie.
No dobra tytuł dotyczy ABS w ciąży. Powiem tak, lubię wysportowane i szczupłe ciało. Kocham treningi. Ale nie popadłam (jeszcze) ze skrajności w skrajność. Nie przedkładam treningu nad samopoczucie. Jeśli mam gorszy dzień, jakieś boleści, daruję sobie lub ćwiczę lekko i krótko. Jeśli mam dobry dzień, tak ok 1,5-2 godzin sobie potrenuję, bo czemu niby nie. Nie jest to jakiś mega siły trening z gigantycznymi ciężarami, ale powiem Wam, że jeśli byłyście aktywne przed ciążą, staracie się być aktywne w czasie ciąży - to Wasza figura aż tak się nie zmieni. Ja dalej mam zarys mięśni na brzuchu (na szczęście), więc liczę na to, że powrót do figury z przed ciąży nie będzie jakimś mega wielkim wysiłkiem.
No ale zobaczymy. Nie uprzedzajmy faktów.
Ja ze swojej strony polecam Wam ruch dla lepszego samopoczucia i większej sprawności w czasie ciąży ;)

Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńSama aktywność fizyczna w ciąży nie jest zła, jednak należy ją przyswajać z odpowiednim bezpieczeństwem. Ja za każdym razem wolałam zapytać się lekarza prowadzącego to na co mogę sobie pozwolić. Dodatkowo czytałam w kalendarzu https://plodnosc.pl/kalendarz-ciazy/27-tydzien na jkim etapie aktualnie znajdował się mój maluch. Wtedy już wiedziałam na jak silny wysiłek mogłam sobie pozwolić.
OdpowiedzUsuń