Już pisałam wcześniej, że chciałam mieć dziecko, ale chcenia do posiadania długa droga... Ale ja w sumie nie o tym. Bo moim największy marzeniem było zostać od razu... babcią! Taką z jajem!
Taką nowoczesną babcią Asią, która pomoże w każdej chwili! Taką, z którą będzie można o wszystkim i pogadać i poklikać ;)
A na święta piec pierniczki... i je lukrować... i śpiewać ;)
No ale jakoś ten świat tak jest skonstruowany, że aby móc zostać babcią, trzeba być rodzicem.
No fajnie, fajnie, najpierw ta brudniejsza robota, nim przejdziemy do tej fajniejszej, tak zwanej od czasu do czasu, jak nam ktoś swojego małego berbecia podrzuci...
Zatem długa droga przede mną! Bo to dopiero początek... Jeszcze jakieś 20 i trochę lat, no i jeszcze to małe coś musi znaleźć sobie kogoś, z kim spłodzi kolejne potomstwo, bym ja mogła się realizować w roli babci ;P Hehe, pewnie do tego czasu mi ta rola zbrzydnie ;P
Ciekawe czy mama Asia będzie tak samo fajna jak babcia Asia... Coś czuję, że to będzie dwie kompletnie różne osoby... Zazwyczaj rodzic jest bardziej wymagający niż dziadkowie i tak może być i w tym przypadku.
I chociaż zdaję sobie sprawę, że nie będzie to mała kopia rodziców, która będzie realizować niespełnione sny swoich rodzicieli, tylko będzie indywidualną jednostką z własnymi pomysłami i własnym życiem, to człowiek nie będzie umiał się pohamować w 100% i coś tam chlapnie... No nie da się! Widzę to już teraz w relacjach z innymi ludźmi.
No chora bym była, jakbym nie powiedziała swojego zdania. Nawet w stylu, dobra, już się nie wypowiadam, bo szkoda czasu i nerwów. Także wyplenić ze mnie tego dyktatora się chyba nie da. Można go nieco złagodzić, jak ktoś wie jak, ale wyplenić za nic.
Także ten teges dziecko no... No będzie, jeszcze kilka miesięcy i będzie i z tego co się domyślam, da mi nieźle popalić. I tak już będzie zawsze. Pewnie nawet jak się już wyprowadzi ;P
PS - pewnie taki buntownik mi się szykuje! Hehe ;P

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz