Oczywiście, huśtawki nastrojów się zdarzają, w końcu hormony pracują.
Jednak im bliżej naszego spotkania, tym bardziej widzę, jak moje potrzeby schodzą na dalszy plan, a potrzeby dziecka są najważniejsze...
Też tak macie?
Pojawia się też lęk, którego wcześniej nie było - czy aby na pewno wszystko jest w porządku? Czy dobrze leży, oddycha, się czuje?
Czy donoszę do końca?
Czy sport nie zaszkodzi?
Czy jem dobrze dla dziecka?
Jak ono się czuje?
I tak dalej i tak dalej...
Pojawiają się też pytania o poród - jak to w praktyce wygląda? Czy rozpoznam skurcze i będę je dobrze odliczać? A co jak się zacznie w domu? Rany!
Jest tyle porad w necie i aż głowa puchnie! Niby poród to nie tak hop siup, ale wiadomo - jak się jest w pierwszej ciąży, to wszystko nieco bardziej przeraża...
Poza tym... jak już się urodzi - czy dam sobie radę?
Patrząc na świat, widać że wszyscy dają sobie radę... lepiej lub gorzej, ale dają. Więc teoretycznie dam radę.
Też tak macie?
Pojawia się też lęk, którego wcześniej nie było - czy aby na pewno wszystko jest w porządku? Czy dobrze leży, oddycha, się czuje?
Czy donoszę do końca?
Czy sport nie zaszkodzi?
Czy jem dobrze dla dziecka?
Jak ono się czuje?
I tak dalej i tak dalej...
Pojawiają się też pytania o poród - jak to w praktyce wygląda? Czy rozpoznam skurcze i będę je dobrze odliczać? A co jak się zacznie w domu? Rany!
Jest tyle porad w necie i aż głowa puchnie! Niby poród to nie tak hop siup, ale wiadomo - jak się jest w pierwszej ciąży, to wszystko nieco bardziej przeraża...
Poza tym... jak już się urodzi - czy dam sobie radę?
Patrząc na świat, widać że wszyscy dają sobie radę... lepiej lub gorzej, ale dają. Więc teoretycznie dam radę.
