piątek, 4 września 2015

Szpital - dobre miejsce na spędzenie wolnego czasu

Tsa...

Jak się dostanie skierowanie, to szpital już musi stać się dobrym miejscem na spędzenie wolnego czasu...

Jak nie trafię na lekarzy, co generalnie rzecz ujmując mają Cię w dupie, jeśli chodzisz na NFZ zamiast prywatnie i z uporem maniaka wmawiają Ci, że ciąża to nie choroba, a praca biurowa i ciąża to para idealna, to trafisz na lekarza skrajnie odmiennego - który wyśle Cię na wszystkie badania prosto do szpitala jak tylko pojawi się lekkie ukłucie...

Heh... Ale zacznę od tych, co to mają Cię w dupie.

Mamy sytuację: idzie sobie kobieta do ginekologa. Dowiaduje się, że jest w ciąży. Fajnie, cieszy się, czuje się wyjątkowo, to jej pierwsza ciąża, nic nie wie, nie wie nawet o co zapytać. Po pewnym czasie pojawiają się mniej lub bardziej typowe symptomy ciąży jak u mnie np. senność non-stop, mdłości, rozdrażnienie, wrażliwość na zapachy, bóle pleców, mięśni, itp. W końcu nawet niemożność siedzenia w jednej "biurowej" pozycji przez 8 godzin. Ogólnie wpada w stan - mam wszystko i wszystkich w dupie, czuję się źle i nieatrakcyjnie bo ukochane jeansy nie chcą wejść na tyłek! I idzie taka do swojego lekarza, mówi mu o dolegliwościach, boleściach i chujowym samopoczuciu oraz o tym, jak to by wszystkich najchętniej zabiła, a on jej mówi, że wszystko jest dobrze. Że to naturalne i normalne i że może wrócić do pracy. Napomknie przy okazji o jakimś zapaleniu pęcherza, ale czy zleci leczenie? NIE! Bo po co? No więc chodzi się do pracy z zapaleniem nieleczonym, aż się trafia do szpitala... na wyrostek!

Wyrostek to nie był, choć symptomy podobne. I choć leżąc tam 5 dni nic nie wykryli, nie uleczyli, tylko no-spą faszerowali, to w końcu jako uzdrowioną od leżenia wypuścili, aby 2 dni później trafić do innego lekarza, który...

...który to aż za głowę się łapie, że człowiek został wypuszczony bez odpowiedniego leczenia ze szpitala, nie dostając nawet zwolnienia, bo w takim przypadku to się leży a nie łazi! No i oczywiście łyka tonę leków...

Po męczącej dla organizmu kuracji w końcu jest lepiej! Jest poprawa, tylko coś macica dalej boli... I powiedz o tym swojemu lekarzowi. Od razu skierowanie do szpitala na dalsze badania...

"Ale Panie Doktorze, to tylko jak Pan naciska, tak to sporadycznie..."

Nie ma dyskusji. Boli? Znaczy, że trzeba znaleźć przyczynę. Nie ma zmiłuj. No więc co? no wracasz do domu. Pakujesz się już lepiej niż poprzednio, ponieważ już raz byłaś w szpitalu, wiesz co potrzebujesz, co tam jest. Wysyłasz sms do koleżanki w ciąży, która wciąż w szpitalu jest i pytasz czy widzi miejsca. No miejsca niby są, więc można jechać.

Najedzona i rewelacyjnie spakowana trafiam na izbę przyjęć z nadzieją, że może jednak zrobią mi badania od ręki i wcale przymusowo odpoczywać nie będę musiała... Marzenie ściętej głowy! Od razu dostaję papierki do wypełnienia, przeprowadzają z Tobą ekskluzywny wywiad, z którego mimo że jesteś spuchnięta jak balon, dowiesz się, że o spuchnięciu pojęcia nie masz i na koniec dostajesz piękną opaskę na rękę all-inclusive!

Co masz w pakiecie wakacyjnym?

Łóżko z czterema kółkami, poduszkę, prześcieradło, koc, szafkę w pokoju trzyosobowym. Ja na szczęście trafiłam na zajebiste współlokatorki, więc śmiechu co niemiara była ;)
Poza tym jest: śniadanie, obiad, kolacja, porcja dragów, 2 obchody, upuszczanie krwi i moczu, podglądanie dziecka. WC i prysznic na korytarzu - do wyboru po 2 z każdego ;)
Spać można do woli, choć w nocy przymusowo budzenie o 24, 03 i 06 ;D

Takie miałam wSPAniałe wakacje w tym roku ;) I wszystko na koszt podatników ;)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz