wtorek, 20 października 2015

Potrzeby dziecka

Po "nawiązaniu" kontaktu z dzieckiem, które noszę w sobie, mam do maleństwa inny stosunek niż przed ciążą, a nawet niż na samym początku ciąży.
Oczywiście, huśtawki nastrojów się zdarzają, w końcu hormony pracują.
Jednak im bliżej naszego spotkania, tym bardziej widzę, jak moje potrzeby schodzą na dalszy plan, a potrzeby dziecka są najważniejsze...

Też tak macie?

Pojawia się też lęk, którego wcześniej nie było - czy aby na pewno wszystko jest w porządku? Czy dobrze leży, oddycha, się czuje?
Czy donoszę do końca?
Czy sport nie zaszkodzi?
Czy jem dobrze dla dziecka?
Jak ono się czuje?

I tak dalej i tak dalej...

Pojawiają się też pytania o poród - jak to w praktyce wygląda? Czy rozpoznam skurcze i będę je dobrze odliczać? A co jak się zacznie w domu? Rany!

Jest tyle porad w necie i aż głowa puchnie! Niby poród to nie tak hop siup, ale wiadomo - jak się jest w pierwszej ciąży, to wszystko nieco bardziej przeraża...

Poza tym... jak już się urodzi - czy dam sobie radę?

Patrząc na świat, widać że wszyscy dają sobie radę... lepiej lub gorzej, ale dają. Więc teoretycznie dam radę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz