niedziela, 15 listopada 2015

Pracoholizm (mamuśki) to choroba

Jestem chora.

Ile osób się przyzna?

Ja nie umiem odpoczywać. Mój mózg non-stop chodzi na pełnych obrotach. Myśli, analizuje, tworzy.

Spanie i nic nie robienie to dla mnie strata czasu. Bolesna strata. Nie do odzyskania.

ALE pojawia się też zmęczenie. Psychiczne i fizyczne. Takie, które bez odpowiedniej higieny psychiczno-fizycznej jest straszne do wytrzymania.

Odczuwacie prawdziwy fizyczny ból spowodowany pracoholizmem, choćbyście cała życie pracowali tylko na dupie przed komputerem! Odczuwacie napięcie. Stres. Czasem brak satysfakcji, kiedy jesteście już na skraju wyczerpania pracą.

Można powiedzieć, że jak się robi, to co się lubi, to nie jest praca.

I tak i nie.

Mniej się męczymy. Nie zmuszamy się. To fakt.

Ale każdy organizm musi co jakiś czas zwolnić obroty, bo się spali.

Na ostatnim etapie ciąży właśnie czuję, że się spalam. Nie mam już siły, chce mi się spać, wszystko mnie denerwuje.

Z jednej strony chcę wszystko dokończyć przed rozwiązaniem, z drugiej pomału zaczyna mi wszystko wisieć i chcę się zamknąć w odosobnionym miejscu, gdzie nikt mnie nie znajdzie.

Hormony szaleją.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz